
Codziennie, równo o szesnastej w domu roznosił się charakterystyczny trzask drzwi.Od razu rzucałam lalki w kąt i ucieszona biegłam w stronę przedpokoju.

Wzdrygnęłam się mocno czując delikatny dotyk na moim kolanie.
Otworzyłam załzawione oczy i od razu napotkałam się z głośnym śmiechem chłopaka.
-Czego płaczesz?-przetarł mój policzek kciukiem po czym delikatnie go klepnął-nie długo nie będziesz sama!
-C-hce pić-wyszeptałam z trudem i spuściłam ciężką głowę na dół.
-Ciesz się,że jestem dzisiaj w dobrym humorze-wymruczał cicho i sięgnął lewą ręką po butelkę wody.Odkręcił szybkim ruchem korek i podniósł kciukiem mój podbródek.Przystawił mi do drżących ust butelkę i lekko ją przechylił.
Nie dałam rady zgasić silnego pragnienia bo brunet błyskawicznie odstawił wodę.
Wstał mozolnie z krzesła i doszedł do drzwi,sprawdził dokładnie czy są zamknięte po czym wrócił do mnie.
Wziął nóż do ręki i ukucnął za mną,przymknęłam oczy i mocno zagryzłam wargę spodziewając się najgorszego.
Zmarszczyłam brwi czując natychmiastową ulgę w nadgarstkach,obróciłam głowę do tyłu i napotkałam pierwszy raz uśmiech na jego twarzy,który natychmiastowo zniknął.
Bez słowa ustał na przeciwko mnie i przeciął sznur na moich stopach.
-Pochodź trochę-wybełkotał i podał mi rękę. Przełknęłam głośno ślinę i ścisnęłam ją po czym z grymasem na twarzy podniosłam się z krzesła.Chłopak ustał za mną i położył dłonie na moich biodrach popychając mnie lekko do przodu.
Zaczęłam stawiać małe kroczki,które sprawiały mi jeszcze więcej bólu niż on wcześniej.
-Musisz wrócić do formy-wymruczał mi do ucha,powodując tym samym szybsze bicie mojego serca-będziesz mi potrzebna...
*Laura*

Złapałam się za serce widząc mojego psa,wypuściłam cicho powietrze z ust i wzięłam zwierze na ręce.
-Widzisz Poker,samotne siedzenie w domu źle na mnie działa-westchnęłam ciężko i zeszłam z psem na dół.
Na zegarze dochodziła godzina dwudziesta trzecia,z pewnością tata postawił całą komendę na nogi i szukają Anabelle.
Do moich uszu napłynęło pukanie do drzwi,odłożyłam Pokera i podeszłam do drzwi z zaciśniętymi piąstkami.
Przekręciłam drżącą ręką klucz i je lekko uchyliłam.Przeniosłam wystraszony wzrok na chłopaka,który stał w progu.
-Zayn?
---
Hej.
Przepraszam,że rozdział dopiero został dodany dzisiaj.
Nie będę od Was wymagała dużo komentarzy,
ponieważ miał być on już dawno.
Mam nadzieję,że się podoba. :)